Dominikana bez filtra: Święta, nurkowanie i roadtrip przez raj (z kilkoma zaskoczeniami po drodze)
Nie planowaliśmy tego. Serio. Dominikana w ogóle nie była na naszej liście miejsc „do odwiedzenia w pierwszej kolejności”. A jednak — pewnego dnia, siedząc w Meksyku i zastanawiając się, gdzie spędzić Święta Bożego Narodzenia, padło na Dominikanę. Chcieliśmy Karaiby. Ciepło, piasek, muzyka, może jakaś salsa na ulicy, fiesta do rana. Wiecie — świąteczna egzotyka w tropikalnym wydaniu. No i kupiliśmy bilety. Z Cancun do Punta Cany za... 750 zł za osobę. Brzmiało idealnie. A co dostaliśmy? Cóż — święta bez śniegu to jedno. Ale święta bez... świąt? To było zaskoczenie. Święta i nowy rok: Rum zamiast barszczu Dominikana to kraj o dość luźnym podejściu do katolickich tradycji. Ozdoby? Nie widzieliśmy. Kolędy? Raczej reggaeton z wielkich głośników. W wiosce, gdzie spędzaliśmy Wigilię, świąteczną atmosferę próbowaliśmy odnaleźć w rumie i pizzy. Nowy Rok? Jeszcze dziwniej. W Santo Domingo, stolicy, wszyscy siedzieli spokojnie w knajpach, a gdy wybiła północ, ktoś rzucił: „O, już?” i wró...